Homilie

IV niedziela Adwentu

Notatki z homilii, 19.12.2004 r.
Czortków (Ukraina)
kościół M. B. Różańcowej i św. Stanisława,

Iz 7,10-14; Rz 1,1-7; Mt 1,18-24 (Rok ‘A’)

“[18] Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego,
Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za
sprawą Ducha Świętego. [19] Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem
sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić
Ją potajemnie. [20] Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we
śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej
Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. [21]
Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego
grzechów. [22] A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie
powiedziane przez Proroka: [23] Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu
nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. [24] Zbudziwszy się ze snu,
Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do
siebie”

Poprzez ten odczytany fragment Ewangelii zaglądamy dziś w prywatne życie Świętej Rodziny. Taki jakby odcinek telenoweli. Na całym świecie w kościołach ludzie patrzą się dziś ‘publicznie’ na to, co dokonało się w zaciszu domu Józefa w Nazarecie. A była to prawdziwa tragedia. Chyba nie może być większego bólu, większej tragedii, niż ta, która przydarzyła się Józefowi u początków jego życia małżeńskiego. Oto młoda kobieta, skromna i pobożna, którą ukochał jak nikogo na świecie, zaraz po zaręczynach okazuje się ‘niewierną’. Wszystko wskazuje na to, że jest w ciąży z jakimś innym mężczyzną!

Józef jest sprawiedliwy, prawy.

To pomaga mu:

1. Znieść ból, którego normalnie nikt nie mógłby znieść. A zdarzają się z powodu zdrady małżeńskiej nawet zabójstwa.

2. Nie oskarżać, osądzać Maryi. Józef postanawia ‘nie wystawiać Maryi na zniesławienie’. Zawiesza jakikolwiek sąd o Maryi ze swojej strony. Jego prawość przekazuje cały sąd w ręce Boże (por. Jk 4,12 ‘Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?’ ) Sam postanawia – w przepełnionym bólem milczeniu – po prostu wycofać się.

Jakże prędko Bóg – zaproszony w ten sposób przez Józefa do działania – zaczyna działać. Posyła swego anioła, posłańca, który we śnie przekazuje Józefowi całą prawdę o Ciąży Maryi. Okazuje się, że ‘przestępstwo’ Maryi, jest tak naprawdę błogosławieństwem dla całej ziemi.

Jakże piękną lekcję daje dziś małżonkom Józef z Nazaretu – lekcję ‘nie-sądzenia’. Ale jest też lekcja, którą on sam otrzymuje od Anioła. Mówi posłaniec niebiański: ‘Józefie, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, bo z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło’.

Najpierw pierwsza część: ‘nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej małżonki’. Anioł zachęca go, aby przyjął Maryję taką jaką ona jest – do siebie. Maryja zadała mu ból tym, co się wydarzyło w Jej życiu. Józef mimo wszystko ma przyjąć ją jako swą małżonkę, aby stanowili jedno. Owszem nie będą ‘jednym ciałem’. Maryja i Józef, do końca swych dni tu na ziemi, będą tworzyli dziewicze małżeństwo. Na ikonach Maryi, symbolizują to dwie gwiazdy – jedna na Jej czole (dziewica przed porodzeniem) druga na ramieniu Maryi (dziewica po porodzeniu). Takie gwiazdy są np. na obrazie Maryi, Bożej Rodzicielki w papieskiej bazylice Santa Maria Maggiore (V wiek ) w Rzymie oraz na wszystkich obrazach na nim wzorowanych. Na niektórych ikonach dodaje się jeszcze na drugim ramieniu gwiazdę – Maryja była dziewicą także ‘w trakcie’ porodu. Józef i Maryja nie byli jednym ciałem, ale dzięki temu, że Józef nie bał się przyjąć ‘swej małżonki’ – stanowili jedno serce.

To zachęta dla wszystkich. Zwłaszcza młodych mężów. Także tych, którzy kiedyś będą mężami. Myślę tu też o naszych ministrantach. Być może ktoś z nich pójdzie drogą powołania zakonnego, czy kapłańskiego – jak ja, czy spowiadający tu w konfesjonale o. Kalikst. Ale większość z nich będzie kiedyś mężami.

‘Nie bój się wziąć Twej małżonki do siebie’ oznacza, byś wziął w przyszłości: Oksanę, Tetjanę czy Julę – jakiekolwiek ona będzie mieć imię – taką jaka ona jest. Z możliwymi słabościami, ale i kobiecym bogactwem – przyjąć ‘do siebie’, do swojego życia. Nie bać się przyjąć jej taką, jaką ona jest – bez zmieniania jej, ‘przerabiania’ na swoją modłę.

A to, co trudne, co może wydaje ci się grzeszne w niej, może okazać się właśnie Twoim największym skarbem. Tak jak to, co w Maryi stało się przyczyną dramatu Józefa, okazało się później jego największym przywilejem i szczęściem. Ja sam, przed wstąpieniem do Zakonu, jeszcze w szkole, miałem sympatię, ‘miłość’. Właśnie to, co było w jej charakterze trudne dla mnie do przyjęcia, okazało się później najbardziej dla mnie ubogacające.

Dalej Anioł mówi do Józefa: z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Lekcja dostrzeżenia w bliskiej osobie działania Ducha Świętego. Niejednokrotnie wady bliźniego, męża czy żony, sprawiają, że machamy ręką – ‘z niego już nic nie będzie’. Słowo Boże zachęca nas do wiary w to, że Duch Święty działa w tej drugiej osobie… Że jest mocniejszy niż moc grzechu… Zaprasza nas do miłości, która ‘wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma’ (1 Kor 13, 7). Cała historia Kościoła pokazuje, że moc wstawiennicza bliskich osób jest skuteczna, że cierpienie zadane nam przez innych jest dla tych osób źródłem nawrócenia. Tak było z Szawłem, za którego ofiarował swoje cierpienia św. Szczepan, pierwszy męczennik Kościoła. Został apostołem narodów (por. Dz 7, 54-8,1)

Zaczynamy tydzień, który przygotowuje nas do Bożego Narodzenia. Bóg wzywa nas, byśmy w tym szczególnym tygodniu popatrzyli na swoich bliskich nowymi oczami. Byśmy w ślad za Józefem wycofali nasz osąd wobec bliskich – przekażmy wszelkie osądzenie w ręce Boże. Zachęcony/zachęcona przez anioła zrób miejsce w swoim sercu na wiarę w to, że Duch Boży działa w sercu twojego męża, żony, rodziców, dzieci, dziadków, ciotek, wujków… Boże Narodzenie, to czas pojednania w rodzinach. To także czas pojednania w parafii. Tak bardzo potrzeba, aby nasza parafia dała przykład pojednania właśnie w Czortkowie. Na pewno do pełnego pojednania potrzebna będzie także łaska sakramentu pojednania…

Chrystus, Bóg i człowiek, przyjdzie na końcu czasów, aby sądzić, ale będzie to sądzenie z miłosierdzia… ‘Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią’ (Mt 5, 7). Już niedługo narodzi się pośród nas, w naszych rodzinach, w parafii jako człowiek, małe niewinne dziecko, by pokazać, jak wielką godność stanowi bycie człowiekiem

Krzysztof Broszkowski OP

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy