XVII Niedziela Zwykła, A

XVII Niedziela Zwykła, A

W dzisiejszym czasie, kiedy przechodzimy ulicą miasta można zaobserwować wiele reklam polecających wspaniałe produkty, wystawy okienne sklepów, które kuszą oko i wyzwalają chęć posiadania. Jednakże często uświadamiamy sobie patrząc na cenę, że wiele rzeczy pozostaje tylko naszym marzeniem posiadania. Pojawia się pytanie w życiu: czego pragnę? Co jest dla mnie wartością? Czego szukam w życiu i dokąd zmierzam? Czy zadawałeś sobie pytanie – co jest Twoim największym skarbem, który masz lub chciałbyś posiadać? Można wiele wymieniać, przeglądać katalogi wspaniałych produktów, oglądać półki sklepowe bez końca, włóczyć się wieczorami w poszukiwaniu chwilowego szczęścia, opróżniając kolejną butelkę lub zażywając pigułki, które choć na chwilę wprowadzą w stan diabelskiego raju. Właśnie wielu młodych w tym czasie pragnie przygód, zabawienia się tanim kosztem i tak poszukuje bezustannie w tej ślepocie swego miejsca w życiu. Wiele śmieci, które zbierają wydają im się skarbami a w rezultacie psują ich życie. Wydaje się, że słowa pewnej piosenki streszczają ten klimat i zgubne pragnienia:

Mogę mieć święty spokój Wielki pałac na oku, tańczące ogrody, pełne urody zjawiska Kontrolowane nie myślenie nic nie robienie Mogę patrzeć i patrzę, Jak się przewraca cała nasza kamienica od góry do dołu Ze stróżem, którego nie rozumiem Z oknami, przez które nic nie widać A wielki czarodziej zaciera ręce, kiedy widzi, Co się ze mną, co się dookoła dzieje Puszcza do mnie oko, pokazuje złoto, I wchodzę na drzewo, wysoko, rozglądam się i kradnę, W ustach czuję błoto, spadam, lecę, ale nie wiem dokąd Tak dużo mi uciekło, tak dużo mi uciekło, Umarło za życia, tak dużo mi uciekło!!! (Twoje słowo – ANASTASIS)

Ten krzyk rozpaczy widać w wielu młodych oczach, które bez ustanku poszukują tego prawdziwego skarbu. Dorośli chcieliby może pracy, pieniędzy, starsi zdrowia i świętego spokoju. Każdy czegoś w życiu pragnie i szuka w nadziei, że to mu sprawi, choć trochę radości i szczęścia. Jednakże wszyscy pragniemy tego samego – szczęścia, które się nigdy nie skończy! Ale szukamy często gdzie indziej ufając reklamom, promocjom, cudownym recepturom na szybki i łatwy pieniądz, na odmłodzoną i błyszczącą twarz. Później się okazuje wielkie rozczarowanie, płacz, sądy, zemsta i rozpacz. Jezus dziś nam to szczęście, to jedyne szczęście, przybliża i mówi, że te wszystkie nasze ziemskie pragnienia będą zaspokojone, jeżeli będziemy poszukiwać pewnego skarbu. A jest nim Królestwo Boże. Jeżeli w to jeszcze nie uwierzyłeś a bardziej pragniesz zakupu z promocji niż Królestwa Bożego, to zastanów się komu sprzedajesz swe życie?

W pewnej zmyślonej historii Jezus wskazuje jak bardzo powinniśmy tego Królestwa pragnąć. Otóż to pragnienie porównał do człowieka, który znalazł skarb i ukrył go ponownie w ziemi. Ale nie dlatego, aby o nim zapomnieć, ale poszedł sprzedał wszystko co miał swojego i kupił to pole z tym skarbem. Jak wielką wartość musiał mieć dla niego ten skarb skoro sprzedał wszystko? Sprzedał dom, cały majątek, nic dla niego nie miało takiej wartości jak ten skarb. A ten skarb właśnie symbolizuje Królestwo Boże a pragnienie tego człowieka jest tak wielkie, że to, co miał materialnego wydało się dla niego niczym w porównaniu do skarbu. Czy masz takie pragnienie Królestwa Bożego? Jakie Ty masz pragnienia? Czy dalej chcesz gromadzić tu na ziemi dużo różnych rzeczy? Czy ma coś dla ciebie większą wartość od Królestwa Bożego? Gromadzisz, pragniesz, ubezpieczasz i im bardziej pilnujesz, dbasz i troszczysz się, to tym bardziej dostrzegasz marność tego wszystkiego. A szczególnie w godzinie śmierci, kiedy musisz wszystko zostawić, oddać za bezcen, za nic, za darmo. To, co za życia było dla Ciebie największą wartością musisz za darmo oddać! I nic nie poradzisz na to.

Więc, z czym się pokażesz przed Bogiem? Czy zauważy On u ciebie to wielkie pragnienie szczęścia w Królestwie Bożym czy może zobaczy w twych oczach strach, przerażenie i rozpacz z tego co zostawiłeś i wstyd, że nie pragnąłeś Boga bardziej niż świeżej kiełbasy, podwyżki w pracy czy modnej fryzury na lato. Zastanów się czy nosisz w sobie wielkie pragnienie bycia w Królestwie Bożym z Bogiem w szczęściu i radości, która trwa bez końca? Jakim jesteś człowiekiem? Czy zasłużysz sobie na takie życie czy dalej będziesz skrupulatnie ważył każdy dzień swego życia i uciekał przed terrorystami, chorobami i śmiercią, która i tak Cię dopadnie? Młody Salomon dostał propozycję od Boga: Proś o to, co mam ci dać. Takie życzenie. Nie poprosił o wielkie bogactwa, lecz o mądrość i Bóg mu odpowiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa (…) więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie. Widzisz, jaki Bóg jest hojny. O co byś ty poprosił Boga dzisiaj, aby Ci dał? Jedną rzecz. Czy coś materialnego? Nawet zdrowie nie jest największą wartością, bo i ono ma swój koniec. Pragnij tego, co się nie kończy – Królestwa Bożego. Zakończmy rozważanie nasze również tekstem pewnej piosenki, który ukazuje drogę i pytania człowieka dotyczące wyboru tego, co najważniejsze w życiu. I na koniec zastanówmy się, co jest Twoim największym pragnieniem:

Jak mam dalej biec? Gdy każdy krok przynosi cios, dociska do ziemi. Jak odnaleźć się? Gdy cały świat bez końca mówi mi, jaki mam być. Jak powiedzieć, że nie mam ochoty rzucać się w ten ściek, że w końcu chcę wybrać to, co wiem, że nie zabije mnie? Otwieram oczy – świat wokół goni mnie, czuję się jak cel, ciągle słyszę śpiew tych mądrych głów, słodkich ust. Prześcigają się w dawaniu rad jak żyć mam ja, kim być mam ja – nie przestają gadać, choć do powiedzenia nikomu nigdy żaden z nich nie miał nic – tyle bzdur, nie słucham – tracę swój czas. Tak wiele krętych dróg – każdy twierdzi, że wie lepiej ode mnie, którą ja mam pójść a wystarczy, że zrobię krok by zobaczyć w lustrze twarz, której nie chcę znać, nie chcę już czuć się tak, jakby walił się cały mój świat. Zamiast sterty bzdur – przyszedł czas – idę tam, gdzie odnajdę szczęście na zawsze. Amen. (Wybrałem sam – PNEUMA)

Copyright © Ks. Marek Jodko
http://www.marekjodko.pl

hastagi na stronie:

#kazanie 19 luty 2012 #modlitwa wiernych na 12 lutego 2012 #modlitwa wiernych na 5 luty 2012 #kazanie 5 luty 2012 #modlitwa wiernych 12 02 2012

Authors
Top