Święty Jan Maria Vianney

Dzisiejszy ciepły i słoneczny dzień w którym modlimy się do Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest też dniem wspomnienia w Kościele osoby św. Jana Vianney’a, który pochodził z XVIII wieku z Francji. Świętość tego człowieka odznaczała się również w wielkiej pobozności do Maryi.
Otóż pochodził on z ubogiej wiejskiej rodziny. Czasy rewolucji francuskiej były ciężkie dla Kościoła w tym czasie, więc ochrzczono go od razu w dniu narodzin a I Komunię św. przyjął w szopie. Czytać i pisać nauczył się dopiero w wieku 17 lat. Nie był w wojsku ponieważ ciężko zachorował. Zresztą był zawsze słabego zdrowia. Wstąpił do seminarium duchownego, aby kształcić się na kapłana, lecz nauka szła mu bardzo ciężko. Przełożeni seminarioum radzili mu, aby zrezygnował, lecz wsparty przez swojego proboszcza pozostał. Do końca wahano się czy jego święcić. Biskup, który miał zdecydować o tym, bał się podjęcia decyzji. W końcu biskup zadał mu decydujące pytanie: „Czy umiesz odmawiać różaniec?” A on odpowiedział: „Kocham tę modlitwę”. Słysząc taką odpowiedź biskup odparł: „Wyświęćmy go. Będzie dobrym księdzem”. I w ten sposób został wyświęcony na kapłana mając 29 lat. Pierwsze lata był wikariuszem a później biskup posłał go do Ars na wikariusza-kapelana. Nie ustanawiano tam parafii bo wioska była za mała liczyła tylko 230 osób. Obojętność religijna była tak wielka, że na niedzielną mszę św. przychodziło zaledwie kilka osób. O wiernych Ars mówiono pogardliwie, że tylko chrzest ich różni od bydląt. Vianney czuł się szczęśliwy z kilku powodów: żył w ubóstwie, bo nie miał żadnych środków do życia, mógł pokutować, bo nikt go nie śledził i nie krytykował. Całe godziny spędzał przed Najświętszym Sakramentem, sypiał na deskach po parę godzin, uczył w szkole religii, jadał nędznie i mało, był uprzejmy dla wszystkich, mówił proste i trafiające kazania do ludzi, do kościoła przychodziło coraz więcej ludzi a nawet w dni powszednie. Lecz wiedział, że zostaje spora liczba jeszcze osób, którzy żyją poza Kościołem i dlatego prosił biskupa aby zwolnił go z roli proboszcza, lecz ten się na to nie zgodził. Ciężko było mu nawet od strony współbraci księży, którzy często wyśmiewali go, krytykowali i uważali za dziwaka.
Z czasem Jana Vianneya Bóg obdarował charyzmatem czytania w sumieniach ludzkich i dar proroctwa. Spowiadał długimi godzinami. W dziesiątym roku swego posługiwania w Ars, przybyło do niego 20 tysięcy ludzi do spowiedzi a w ostatnim roku swego bycia tam czyli po 41 latach przybyło do niego 80 tysięcy ludzi do spowiedzi. Łącznie przez 41 lat przesunęło się przez Ars ok. miliona ludzi. Nadmierne pokuty i niedozywienie osłabiało jego organizm. Cierpiał na bóle głowy, żołądka, reumatyzm. Cierpiał też wewnętrznie, bo był przez 35 lat nękany przez szatana, który pokazywał się jemu, nękał go nocami, nie pozwalając mu się wyspać. I tak zmarł mając 73 lata z czego 41 lat przeżywszy w Ars.
Na jego pogrzebie było 300 kapłanów i 6000 wiernych. Papież Pius XI ogłosił go w 1925 świętym i patronem wszystkich proboszczów.
Patrząc dziś na sylwetkę tego świętego, należy się zastanowić – czy nie jest to dzieło Maryi? Czy osiągnął by to wszystko gdyby nie modlitwa różańcowa? W połowie by tego nie zrobił, gdyby nie modlił się do Niej. Święty Jan Maria Vianney jest widocznym znakiem działania Maryi w sercu tego człowieka i wielkim świadectwem dla nas, że modlitwa do Makti Jezusa połączona z ufnością wydaje piękny owoc w postaci wielu nawróconych ludzi i chwały Kościoła Powszechnego. Amen.

hastagi na stronie:

#jan maria vianney kazania #kazania jana marii vianneya #św jan maria vianney kazania













Authors








Related posts









Top