Mane nobiscum, Domine Homilia bp. Stanisława Budzika

10.05.2010 – Mane nobiscum, Domine

Mane nobiscum, Domine

Homilia bp. Stanisława Budzika z Mszy św.
odprawianej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego 10 maja 2010 r.
w 30. dzień od katastrofy smoleńskiej

Czcigodny Księże Biskupie! Drodzy Bracia Kapłani,
Kochana Rodzino Księdza Biskupa Tadeusza i Księdza Jana!
Szanowni Przedstawiciele Instytucji Wojskowych i Ordynariatu Polowego!
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie zmartwychwstałym!

Dzień 10 kwietnia 2010 roku zapamiętamy do końca życia. Zawsze będziemy wspominać czas, miejsce i okoliczności, w których dotarła do nas nieprawdopodobna wiadomość o katastrofie prezydenckiego samolotu. Tak nieprawdopodobna, że nie chcieliśmy w nią uwierzyć. A kiedy uwierzyliśmy – bo musieliśmy uwierzyć – pojawiły się gorączkowe pytania: kto jeszcze mógł być na pokładzie samolotu, czy byli tam nasi bliscy, przyjaciele i znajomi, czy wszyscy zginęli…. a może ktoś przeżył? Każda upływająca minuta osłabiała naszą nadzieję i potęgowała nasze osłupienie i nasz ból.

Wczoraj w Krakowie, po uroczystościach ku czci św. Stanisława rozmawiałem z osobą, która wybrała się owego dnia do Katynia pociągiem. Jej mąż miał lecieć samolotem, ale ponieważ dla małżonki nie było miejsca, więc odstąpił swoje miejsce komuś innemu i razem pojechali pociągiem. Na cmentarzu w Katyniu oczekiwali razem ze wszystkimi na prezydenta i towarzyszące mu osoby. Nie doczekali się. Zamiast tego dotarła do nich Hiobowa wieść o tragicznej katastrofie.

Przedstawiciele władz rosyjskich zaproponowali im wyjazd do Smoleńska, ale zgromadzeni chcieli koniecznie, aby została odprawiona Msza Święta. Poprosili Księdza z tamtejszej katolickiej parafii, który zupełnie nie był nastawiony na to, że będzie celebrował i przemawiał w takiej sytuacji. „Proszę ks. biskupa – mówiła do mnie wspomniana osoba – nigdy w życiu tak nie przeżyłam Eucharystii, jak w tej godzinie, nigdy w życiu nie byłam tak wdzięczna za dar kapłaństwa, jeszcze nigdy tak nie chłonęłam słów wypowiadanych podczas Mszy Świętej.”

Drodzy Bracia i Siostry!

W dniach naszej żałoby prasa światowa pisała, że Polska rozpaczliwie szuka sensu swojej narodowej katastrofy. Miesiąc później wciąż tego sensu szukamy. I dlatego tak chętnie gromadzimy się na Eucharystii, która jest pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Na Eucharystii, która jest spotkaniem z Chrystusem kroczącym razem z nami po kamienistej drodze życia i słuchającym słów zrodzonych z bólu i z lęku. Umocnieni Jego słowem i chlebem dającym życie wieczne, wołamy do niego jak uczniowie zdążający do Emaus: Mane nobiscum Domine – Zostań z nami, Panie. Wytłumacz nam sens cierpienia i śmierci, wlej w nas nadzieję zmartwychwstania!

Kiedy 6 lat temu ks. Tadeusz Płoski przyjmował święcenia biskupie, wybrał na swoje biskupie zawołanie słowa z dzisiejszej Ewangelii: Mane nobiscum Domine. Słowa wypowiedziane przez uczniów zdążających do Emaus, którzy spotkali Jezusa.

Zanim Go jednak poznali, musieli przebyć długą drogę. Nie tylko z Jerozolimy do Emaus, ale także drogę od zwątpienia do wiary. Kiedy szli do Emaus byli smutni i przygnębieni. Ich Nauczyciel, na którego postawili wszystko i za którym poszli z całym zapałem młodego serca, skończył jak złoczyńca, na szubienicy Krzyża. A oni się spodziewali, że odnowi Królestwo Izraela, że wyzwoli naród spod panowania Rzymian. Że odmieni trudny los prostych, ciężko pracujących ludzi. Zrezygnowani opuścili złotą Jerozolimę, miasto ich marzeń i snów. Wrócili do Emaus, do szarej i beznadziejnej codzienności.

Nagle jednak przyłączył się do nich ktoś Trzeci. Ale oni Go nie poznali. Zmartwychwstały daje się bowiem poznać wyłącznie tym, którym chce się dać poznać. Zanim poznają Go oczy, chce, aby poznała Go wiara. Ale w tym celu trzeba z Nim iść, trzeba przebyć długą nieraz drogę. Powiedzieć mu o swoich troskach. Wysłuchać wielu Jego słów. Dać się pouczyć, a nawet przyjąć słowa krytyki. Pozwolić sobie wyjaśnić, że właśnie tak, a nie inaczej miało być. Nie tak, jak my sobie wymyśliliśmy, ale tak, jak zaplanował Bóg. Mesjasz musiał cierpieć, aby wejść do chwały. I taka jest również nasza droga.

Uczniowie nie poznali Jezusa, gdyż oczy ich były niejako zawiązane. Nawet wtedy, gdy szedł z nimi i Pisma im wyjaśniał. Dopiero musiało oświecić ich wewnętrzne światło, aby z ich oczu opadły łuski i mogli poznać po Łamaniu chleba, że to Jezus, ich Mistrz i Nauczyciel, prorok potężny w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu. Ukrzyżowany i Zmartwychwstały.

Skoro tylko dokonali tego niezwykłego odkrycia, natychmiast porzucili swoje plany, zawrócili z drogi o 180 stopni. Udali się z powrotem do Jerozolimy. Z przygnębionych i zniechęconych wędrowców stali się pełnymi entuzjazmu głosicielami Ewangelii o Zmartwychwstaniu. Apostołowie przyjęli ich z radością i oznajmili im: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi!

Pan rzeczywiście zmartwychwstał. A więc nasza wiara nie jest daremna i nie jest daremna nasza miłość. A więc ma sens nasza nadzieja. I dlatego, chociaż cierpimy z powodu utraty tylu szlachetnych synów naszej Ojczyzny, to jednak nie poddajemy się zwątpieniu. Święty Paweł przestrzega nas w dzisiejszym czytaniu, abyśmy się nie smucili jak ci wszyscy, którzy nie mają nadziei.

Nie smucimy się, gdyż mamy nadzieję.
Mamy nadzieję, że Bóg jest łaskawym Sędzią, który nie tylko patrzy na nasze słabości i winy, ale bierze pod uwagę także nasz wysiłek i trud, a każdy grzech potrafi spalić w ogniu miłosierdzia. On przecież obiecał wieczną zapłatę nawet temu, kto podałby spragnionemu kubek zimnej wody.

Dlatego ufamy, że śmierć ofiar katastrofy nie była końcem, ale początkiem życia. Życia nowego, piękniejszego. Że dobry Bóg spojrzał na ich dobre czyny, na ich pracę i trudy, na ich wiarę, nadzieję i miłość, i wprowadził ich do królestwa swojej światłości

Nie poddajemy się zwątpieniu, gdyż mamy wiarę.
Wierzymy w Boga, który jest naszym Ojcem, który nas stworzył z miłości i przeznaczył do wiecznego szczęścia. Wierzymy w Chrystusa, który za nas umarł na drzewie krzyża, ale nie pozostał w śmierci, lecz trzeciego dnia zmartwychwstał. On po to przyszedł na ziemię, abyśmy mieli życie i to życie w obfitości. On nas dziś zapewnia, że każdy, kto w Niego wierzy, będzie żył na wieki.

Nie poddajemy się zwątpieniu, gdyż mamy miłość.
Miłujemy Boga nade wszystko, a bliźnich ze względu na Boga. Nasza miłość do człowieka jest mocniejsza niż śmierć. Tajemnica „świętych obcowania” uczy nas, że między tymi, którzy poprzedzili nas w drodze do wieczności, a między nami tu na ziemi, istnieje przedziwna więź i łączność. Że my możemy im pomóc a oni pomagają nam.

Kiedy 19 kwietnia przed katedrą polową sprawowaliśmy Eucharystię za śp. Księdza Biskupa Tadeusza i śp. Księdza Jana Osińskiego, patrzyłem z podziwem na obie Mamy. Na Mamę ks. Biskupa, która jak Matka Bolesna trwała dzielnie przy trumnie swego Syna. I na Mamę ks. Jana, która śpiewała razem z nami wszystkimi: „Otrzyjcie już łzy, płaczący – Wszyscy w Chrystusa wierzący!

I myślałem ze wzruszeniem: Jak wielka jest siła chrześcijańskiej wiary! Jak potężna jest moc nadziei wyrastającej z Chrystusowego Krzyża! I jak potężna jest miłość, która nie daje się zwyciężyć śmierci

Sprawujemy Eucharystię, sakrament miłości. W niej śmierć i życie ścierają się w boju po to, aby zwycięstwo Chrystusa zmartwychwstałego stało się zadatkiem naszego zwycięstwa.

I wołamy: Chryste zmartwychwstały, przyjmij do wiecznego szczęścia Pana Prezydenta i Jego Małżonkę, biskupa Tadeusza i Księdza Jana, żołnierzy, kapłanów i polityków. Ty przez chrzest zanurzyłeś ich w tajemnicę swojej śmierci, a za życia umacniałeś ich swoim Słowem i Ciałem. Daj im udział w radości Twego zmartwychwstania.

I zdejmij z serca tych, którzy po nich płaczą, ciężar bólu i żalu, a napełnij je nadzieją płynącą z wiary i miłości. Nadzieją., która mówi, że życie Twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy. A kiedy rozpadnie się dom naszej doczesnej pielgrzymki, znajdziemy przygotowane w niebie wieczne mieszkanie.

Nie rozpaczamy więc, Bracia i Siostry, jak ci, co nie mają nadziei. Nie rozpaczamy, gdyż mamy wiarę, nadzieję i miłość. Umocnieni spotkaniem z Chrystusem w Eucharystii wołamy do Niego razem z uczniami z Emaus, razem z Ks. Biskupem Tadeuszem: Mane nobiscum Domine – zostań z nami, Panie. Amen.

(jk © Biuro Prasowe KEP 2010)

hastagi na stronie:

#mane nobiscum domine













Authors








Top