Kazanie prymicyjne

Drogi Księże ……………., kochani Jego Rodzice, Czcigodni Księża, bracia klerycy, najmilsi w Chrystusie!

Przed 25 laty, dokładnie…………. w tej świątyni, ksXY ówczesny proboszcz par. św. Trójcy, poprosił rodziców małego……………., aby naznaczyli znakiem krzyża jego czoło. Potem polał jego głowę wodą i wypowiedział słowa:……………….., ja ciebie chrzczę, w imię Ojca i Syna i Ducha św.

Kochani Rodzice Ks. Prymicjanta!

Kiedy pytałem ks. ………………….o datę chrztu, on jej nie pamiętał, powiedział mi, że dowie się od Was. Znak to, że głęboko zapamiętaliście to wydarzenie. Z cała pewnością wierzyliście wtedy, że ten znak, znak krzyża będzie towarzyszył mu przez całe życie. Ale…czy przeszło Wam wtedy przez myśl, że za ćwierć wieku stanie on przy ołtarzu, by w swoich dłoniach piastować Ukrzyżowanego? By w imieniu Chrystusa powtarzać słowa: To jest Ciało moje?

Kochany ks………………….!

Poznaliśmy się przed laty, kiedy zaraz po święceniach przyszedłem tu, by pracować jako wikariusz. Z radością patrzyliśmy my – miejscowi duszpasterze – jak dojrzewa Twoje powołanie. Jak z radością podejmujesz służbę przy ołtarzu, jak cieszysz się otrzymanym strojem duchownym… Potem już z daleka cieszyłem się Twoimi posługami – lektoratem, akolitatem, święceniami diakonatu i wreszcie wczoraj – przez posługę Twojego biskupa Bóg dopełnił pewnego etapu Twojego życia – uczynił Cię swoim kapłanem.

Kochani!

Nieraz pytamy o motywy, jakimi kieruje się młody człowiek, wybierający drogę kapłańskiego powołania. Dziśstaje pośród Was młody kapłan i słyszy słowa: „Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem na to, abyście szli i owoc przynosili”. To słowa, które mówią nam bardzo wiele o powodach, dla których ktoś wybiera kapłaństwo. Bo tak naprawdę to nie Prymicjant wybrał sześć lat temu seminarium, lecz wtedy do niego właśnie Chrystus skierował słowa: „Pójdź za mną”. I na to wezwanie po prostu odpowiedział.

Ks. Prymicjancie (lepiej wstawić tu imię)

Pójdziesz przynosić owoc, choć nie będzie to łatwe, bo świat coraz bardziej zwariowany. A Jezus Cię wezwał byś szedł do tego dziwnego świata:

– do świata, w którym Bóg ze swoją Ewangelią miłości pozornie przegrywa walkę z wszechobecnym złem;

– do świata, który będzie ubolewał nad złamaną rośliną i bez mrugnięcia okiem przyglądał się okrutnej śmierci milionów ludzi;

– do świata, który będzie tylko czekał, aż mu się przypodobasz, wkupisz w jego łaski idąc na ustępstwa, inaczej będzie chciał Cię zniszczyć.

Ks. Prymicjancie!

Do tego dziwnego wrogiego świata pójdziesz Ty, posłany jak owca między wilki, uzbrojony jedynie w wiarę, łaskę kapłaństwa i gorące serce. Pójdziesz, by temu światu oznajmić: Jezus jest jedyną drogą, prawdą i życiem.

Zostaniesz posłany do różnych ludzi. Do takich, których prosta wiara i dziecięca ufność rzucą Cię na kolana. Do takich, których spowiedzi pokażą Ci, ile jeszcze sam nad sobą musisz pracować, by im dorównać. Ale pójdziesz też do takich, którzy z drwiącym uśmiechem – jak Ateńczycy św. Pawłowi – powiedzą – posłuchamy Cię innym razem. Pójdziesz do ludzi bardzo prostych i b. Wykształconych, żyjących w nędzy i pławiących się w luksusie, do takich, którzy z szacunkiem będą chcieli pocałować Twoją dłoń i do takich, którzy na twój widok spluną i obrzucą cię obelgami.

MUSISZ KOCHAĆ WSZYSTKICH! Aby być alter Christus – drugim Chrystusem – musisz kochać wszystkich. Nie wolno Ci będzie uśmiechać się do tych dobrych, a odwracać się plecami do wrogo nastawionych – wszystkich masz przygarniać w ojcowskie ramiona Boga.

Nie licz na podziękowania za Twój trud, wszak słudzy nieużyteczni jesteśmy. Czasem, kiedy po dniu ciężkiej harówki w szkole czy konfesjonale przyjdziesz do domu, jedynym podziękowaniem będzie wykrzywiona w grymasie złości twarz interesanta w kancelarii, który musiał poczekać 5 minut dłużej.

Nie łudź się, świat nie zrozumie Ciebie ani Twojej posługi. Będziesz wciąż pod obstrzałem. Przytoczę w tym miejscu ciekawą refleksję o. Eugeniusza, którą znalazłem gdzieś w książkach. Pisze on tak:

1. Jeżeli ksiądz jest dobroduszny i często się uśmiecha wtedy uznają go za prostaka; jeżeli bywa poważny i zamyślony, wtedy uważają go za wiecznie niezadowolonego i naburmuszonego.
2. Jeżeli ksiądz jest ładny, ludzie często będą się zastanawiać i plotkować: Dlaczego się nie ożenił?; jeżeli jest brzydki stwierdzą bez cienia wątpliwości: Na pewno nikt go nie chciał!

3. Jeżeli jest gruby, to podsumują złośliwie: O, takiemu to nic nie brakuje!; Jeżeli jest chudy i choć trochę zaniedbany w ubiorze, wystarczy by nazwali go sknerą lub mało dbającym o swój schludny wygląd.

4.Kiedy mówi długie kazania, jest zawsze nudny i powtarza się; kiedy w czasie kazania zdarza mu się mówić podniesionym głosem, wtedy parafianie uważają, że nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy; jeżeli przepowiada “normalnie”, to oczywiście nic z tego nie można zrozumieć, bo mówi bez zaangażowania, albo po prostu nie ma talentu mówcy.

5.Jeżeli wasz ksiądz posiada samochód, to jest bez wątpliwości księdzem bogatym; natomiast jeżeli nie posiada nawet “fiacika 126p”, wtedy można usłyszeć szeptane plotkarsko pytanie: A co on robi z tymi pieniędzmi?

6.Jeżeli wasz ksiądz stara się często odwiedzać swoich parafian i wobec nikogo nie przejdzie obojętnie, wtedy wielu uważa, że wtyka nos w nie swoje sprawy; jeżeli zaś przebywa stale na plebanii lub w domu parafialnym, to jest człowiekiem zamkniętym i nie interesują go problemy i codzienne życie innych.

7.Jeżeli ksiądz przetrzymuje zbyt długo penitentów przy kratkach konfesjonału, wtedy jest gadułą, często skrupulatem lub nie zna reguł dzisiejszego życia; jeżeli w konfesjonale jest zbyt “szybki”, wtedy mówią, że nie umie słuchać swoich penitentów, jest niecierpliwy i po prostu nie ma powołania .

8.Jeżeli ksiądz rozpoczyna punktualnie odprawiać Mszę Świętą, wtedy jego zegarek zawsze śpieszy; jeżeli rozpoczyna z opóźnieniem , wtedy nie ceni i marnuje drogocenny czas innych.

9.Jeżeli chodzi w sutannie, wtedy uważają go za konserwatystę i nie przystosowanego do nowych czasów; natomiast jeżeli często spotykają go ubranego po “świecku”, wtedy ocenią, że strój duchowny jest mu ciężarem i określą go jako człowieka zbyt światowego i nie chcącego się określić w swoim powołaniu.

10.Jeżeli w kościele prosi lub dziękuje za ofiary na budowę czy remont waszego kościoła, wtedy mówicie, że za dużo mówi o pieniądzach; natomiast jeżeli nic nie organizuje lub nie buduje od strony materialnej, to wtedy ocenia go się jako słabego gospodarza, a parafię za martwą, w której nic się nie dzieje..

11.Jeżeli wasz ksiądz jest młody, wówczas wszystko spisuje się na karb braku doświadczenia lub jeszcze seminaryjnej gorliwości i braku poczucia realizmu; kiedy jest już stary, to mówicie, że najwyższy czas, aby go posłali na odpoczynek w “zacisze” Domu Księży Emerytów.

Może to trochę humorystyczne, ale coś z tego będzie drogi Księże Prymicjancie i w Twoim życiu. Po tym, co powiedziałem i przeczytałem, może zrodzić się pytanie: czy zatem jest sens bycia kapłanem dziś, na początku 3. tysiąclecia? Tak, kochani. Właśnie dlatego, że dzisiejszy świat jest tak pogmatwany, poplątany i zagubiony – potrzeba nam dziś kapłanów. Czasem, kiedy dokuczą Ci i ludzie, nie oszczędzą przełożeni, mogą przyjść chwile zwątpienia. Ale każdy ksiądz przeżywa też takie chwile, które rekompensują mu wszystkie troski i kłopoty – takie momenty, które umacniają go w przeświadczeniu, że jego posługa jest potrzebna. Dla mnie było to jedno z ważniejszych wydarzeń, które przeżyłem w tej parafii. Zostałem wezwany do chorej. Osoba ta, starsza już kobieta, nigdy nie chodziła do kościoła i uchodziła niegdyś za złego człowieka. Mówię „niegdyś”, bo kiedy mnie do niej wezwano, była całkowicie sparaliżowana i nie mogła mówić. O tę wizytę poprosiła sąsiadka chorej – rodzina stwierdziła, że matka była tak zła, że i ksiądz jej nie pomoże (dosłownie). I kiedy udzielałem namaszczenia chorych, a zwłaszcza kiedy prosiłem, by żałowała za grzechy, z jej oczu popłynęły łzy, a z niemych ust wydarł się szloch. Ta chwila uświadomiła mi jak bardzo jest potrzebna moja posługa. Co mógłbym dać tej kobiecie, gdybym nie był księdzem? Kiedy lekarze rozłożyli ręce, a dzieci czekały na śmierć?
Kochany ks…………………!
Jesteś temu światu potrzebny, bo jest na nim wielu ślepców, stąpających po omacku bez wiary, jest na nim wielu Nikodemów, pod osłoną nocy przychodzących z trudnymi pytaniami, jest wielu faryzeuszów, żyjących w ciągłym zakłamaniu.
Im wszystkim będziesz głosił Prawdę, która wyzwoli ich skrępowane serca z więzów. Głoszenie tej prawdy będzie wymagać od Ciebie odwagi, ale pamiętaj – nie jesteś sam. Duch św. działa w Tobie, bo otrzymałeś go w sakramencie święceń. Działasz Jego mocą i w imieniu Kościoła, który wspiera Cię dwoma tysiącami lat istnienia. Masz w nim przykłady świadków, którzy za prawdę oddali życie: św. bp Stanisław, o. Kolbe, bł. abp Nowowiejski i bł. Bp Leon Wetmański. Przypominaj sobie ich zwłaszcza wtedy, kiedy nie będziesz rozumiany, Twoja wiara lekceważona, a twoja posługa wyszydzana. Ale patrz na nich także wtedy, kiedy przyjdzie pokusa wygodnego ułożenia sobie życia i ochota pójścia na kompromis z tym światem, z jego układami, koneksjami, zależnościami. Wtedy pamiętaj tez, co pisał Norwid:
”Nie trzeba kłaniać się okolicznościom
a prawdom kazać, by za drzwiami stały,
nie trzeba stylu nastrajać ulicznie
ani Ewangelii brać przez rękawiczkę”
Tak, wybrałeś najtrudniejszą z dróg. Choć powiedzą ci, żeś poszedł dla pieniędzy, wygód i lekkiej pracy, to miej świadomość, że wybrałeś drogę stromą. Bo przecież każdy z nas kapłanów ma świadomość swojej słabości, ograniczeń i grzeszności. Każdy z nas ma świadomość tego, o czym pisze św. Paweł (2 Kor): „Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas”. I właśnie kruchość tego naczynia – Twoje słabości, cierpienia, grzechy – staną się paradoksalnie źródłem siły, bo zobaczysz, że mimo lęków i zwątpień – Bóg będzie czynił przez Ciebie prawdziwe cuda w ludzkich sercach – i ślepcom, Nikodemom i faryzeuszom – przez Ciebie pokaże drogę. To da Ci wielką radość, której nie sposób przyrównać do żadnej innej radości. Ale w kapłaństwo wpisany jest też krzyż. Bóg dał ci wielką godnośc – swoje kapłaństwo. On cię wywyższył, ale możesz być pewien, że to wywyższenie stanie się niejednokrotnie Twoją kalwarią. I z niej zawołasz: Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił? Bo przyjdą upokorzenia, próby, doświadczenia. Przyjdą dni pełne wątpliwości – nie po to jednak by złamać, lecz by zahartować. Wtedy szczególnie mocno pamiętaj o słowach św. Pawła: „Cóż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie czy ucisk, głód czy nagość prześladowanie czy miecz?” Nic – bo wszystko mogę w tym, który mnie umacnia. I rzeczywiście – dokonasz w Nim wszystkiego, jeżeli tylko pojmiesz, że od wczoraj żyjesz Ty – już nie Ty. Żyje w Tobie Chrystus.

Amen.

Ks. Adam Łach

hastagi na stronie:

#Ĺźyczenia prymicyjne #prymicje scenariusz #Ĺźyczenia na prymicje #ZYCZENIA PRYMICYJNE #prymicja Ĺźyczenia #wiersze na prymicje #prymicje Ĺźyczenia #prymicje wiersze #msza prymicyjna scenariusz #modlitwa wiernych na prymicje

Authors
Top