Cnota umiarkowania, Cnoty kardynalne w życiu indywidualnym i społecznym polskiej wsi

Cnoty kardynalne w życiu indywidualnym i społecznym polskiej wsi

(Rekolekcje adwentowe do rolników i mieszkańców wsi wygłoszone w sanktuarium maryjnym Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie, w dniach od 19 do 21 grudnia 2008 r.)

Dzień drugi – konferencja IV – (sobota, 20 XII 2008, godz. 18,00)

Cnota umiarkowania

Wstęp

Czcigodny ojcze Mirosławie, proboszczu i kustoszu sanktuarium Matki bożej Strażniczki Wiary w Bardzie,
Czcigodny ojcze Stanisławie, były kustoszu tego sanktuarium,
Czcigodny ojcze Tadeuszu, dyrektorze Radia Maryja, duchowo obecny z nami,
Drodzy bracia kapłani i siostry zakonne,
Drodzy pielgrzymi, zwłaszcza rolnicy i mieszkańcy wsi.
Drodzy słuchacze Radia Maryja, gdziekolwiek jesteście w ojczystym kraju i na różnych kontynentach świata.

Na naszej rekolekcyjnej drodze, wypełnionej modlitwą i refleksją, przychodzi chwila kiedy chcemy zastanowić się nad czwartą cnotą kardynalną, jaką jest umiarkowanie, związane ze wstrzemięźliwością, skromnością i prostotą. Zanim wejdziemy w tę tematykę, zwróćmy uwagę na szczególne słowa pierwszego czytania, wyjęte dziś z Pieśni nad Pieśniami, jedynej Księgi Pisma Świętego, w której nie występuje słowo „Bóg”, ale w której wszystko niemal się do Boga odnosi.

1. Oblubieniec przychodzi do oblubienicy

Cała ludzkość nazwana jest przez Boga w tej Księdze oblubienicą, do której przychodzi z niebios Oblubieniec, Syn Boży. Zraniona grzechem pierworodnym oblubienica stęskniona jest za swoim Partnerem. Czeka na Niego na ziemi i cieszy się Jego nadejściem. Pełna tęsknoty śpiewa: „Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi!” (Pnp 2,8). Oblubieniec „Patrzy przez okno, zagląda przez kraty” (Pnp 2,9b). Widać, jak stęsknił się za oblubienicą, która słyszy Jego miły, stęskniony głos: „Powstań, przyjaciółko moja, piękna moja, i pójdź! Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku” . (Pnp 2,13b-14). W takich ciepłych słowach wypowiadał Syn Boży, Oblubieniec swoją miłość do oblubienicy, do której przychodził. Ten głos jest adresowany do nas wszystkich, wszak my dziś stanowimy tę oblubienicę.. Ten głos trzeba nam ponownie usłyszeć w noc Bożego Narodzenia. To Jezus powie na nowo w te święta, do każdego z nas: „Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści”. Może rzeczywiście tkwisz w jakimś zagłębieniu, stoisz nad przepaścią, a Jezus mówi do ciebie: „Ukaż mi swą twarz, daj mi słyszeć swój głos!”. Przychodzę, ażeby cię zbawić, abyś miał w życiu niezawodne oparcie, abyś miał w życiu wiernego Przyjaciela, który zawsze ci poda rękę, który na końcu twego ziemskiego życia zabierze cię na wieczne mieszkanie.

Ten nasz Oblubieniec, najwierniejszy przyjaciel odsłonił nam wielkość swojej miłości. Na drodze miłości do nas natrafił na krzyż i na śmierć. Przed oddaniem życia powiedział: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Skoro Jego miłość do nas była tak wielka, to i nasza miłość do Niego nie może być byle jaka. Musi nas trochę kosztować. Każda prawdziwa miłość kosztuje.

W tej chwili chcemy powiedzieć, że miłość do Jezusa z naszej strony wyraża się m.in. w cnocie umiarkowania, zwanej także cnotą wstrzemięźliwości. Popatrzmy jak Kościół widzi tę cnotę, na czym ona polega i jak ją zdobywać.

2. Cnota umiarkowania i jej sektory

Idąc śladem poprzednich konferencji, przywołajmy najpierw słowa „Katechizmu Kościoła Katolickiego”: W punkcie 1809 czytamy tam słowa: „Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i nie daje się uwieść… by iść za zachciankami swego serca (Syr 5,2)”.

Umiarkowanie zatem oznacza zdolność do panowania nad dążeniami, jakie są wpisane w naszą ludzką naturę. Chodzi tu oczywiście nie o dążenia do dóbr duchowych, np. o dążenie do doskonałości, świętości, ale o dążenie do dóbr doczesnych, materialnych, których potrzebujemy w naszym życiu i których zaspokojenie przynosi nam często przyjemność.

Wśród tych dążeń doczesnych, wpisanych w naszą ludzką naturę, zwróćmy uwagę na trzy następujące: dążenie do zaspokojenia głodu, dążenie do przekazywania życia, związane z popędem seksualnym i dążenie do bogactw materialnych. Na czym polega umiarkowanie w realizacji tych dążeń?

a) Umiarkowanie w dziedzinie zaspokajania głodu

Zaspokajanie głodu i pragnienia wiąże się z naszą naturalną inklinacją do zachowania życia. Żeby żyć, musimy się odżywiać. Jednakże w dziedzinie odżywiania mogą wkraść się nadużycia. Pamiętamy z katechizmu, że w rejestrze grzechów głównych jest taki grzech, który się nazywa: „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”. Cnotę umiarkowania w dziedzinie odżywiania powinniśmy zdobywać już w domu rodzinnym, pod okiem rodziców i opiekunów. Powinniśmy umiarkowanie się odżywiać, jeść i pić nie za dużo i nie za mało, bo na tym polega umiar, by zachować złoty środek. Mówiąc o domu rodzinnym, pierwszej szkole naszego wychowania, powinniśmy zadbać, by spotkania przy stole, przy jedzeniu, traktować jako okazję do prowadzenia dialogu i umacniania wspólnoty rodzinnej. Poważniejszym wykroczeniem niż obżarstwo jest nieumiarkowanie w spożywaniu napojów, zwłaszcza trunków alkoholowych. Wszyscy wiemy, że nadużywanie alkoholu jest naszym narodowym problemem. Jest to wielka bolączka naszej historii i teraźniejszości. Niestety pijaństwo występuje niemal we wszystkich środowiskach społecznych, także na polskiej wsi. Wszyscy wiemy jakie są skutki tego nadużycia, tego nie umiarkowania. Zapamiętajmy, jeżeli się upijamy, dokuczamy naszym najbliższym, osłabiamy, niszczymy nasze rodziny, sprawiamy przykrość dzieciom.

W jednej, niewielkiej parafii, w której głosiłem rekolekcje, ks. proboszcz zarządził, by na koniec Mszy św. zamykającej rekolekcje, każde dziecko wręczyło ks. rekolekcjoniście różę. Jedna z dziewczynek wręczając mi ten kwiat podziękowała za nauki rekolekcyjne i dodała prośbę: „niech się ksiądz pomodli za mojego tatusia, bo często wraca z pracy pijany, bije mamusię i robi awantury w domu”. W oku dziecka zobaczyłem łzy. Bardzo mnie te słowa poruszyły. Do dziś nie mogę ich zapomnieć.

b) Umiarkowanie w dziedzinie przekazywania życia

Inklinacja do przekazywania życia przybiera postać popędu seksualnego. Popęd ten jest wpisany w nasza naturę i daje znać o sobie w okresie dojrzewania. Celem jego jest zapewnienie trwałości gatunku ludzkiego. Popęd ten należy do jednych z najsilniejszych popędów natury ludzkiej. Wiedeński filozof Zygmunt Freud uważał, że popęd ten jest siłą napędową całego ludzkiego życia. Owa organiczna siła bywa nie zawsze łatwa do opanowania. Nigdy nie należy jej przypisywać miana miłości. Jeśli seks zostaje opanowany i poddany kierownictwu rozumu i woli oraz prawom etyki staje się wartością wysokiej rangi. Ujawnia się jako wielkie dobro wpisane w ludzką naturę, które zabezpiecza zachowanie gatunku ludzkiego i ubogaca miłość małżeńską.

Zauważmy, że miłość erotyczna, wyrastająca z popędu seksualnego jest miłością uczuciową. Dlatego jest niespokojna, falująca, zmienna. Przynosi fale szczęścia, fascynuje, ale łatwo przeradza się w trudną do opanowania namiętność. Jeśli eros wyrwie się spod władzy i kontroli rozumu oraz woli i staje się bóstwem, którego nie tyczą żadne prawa moralne, może dokonać w człowieku wielkiego spustoszenia. Może podeptać wszystkie więzy: małżeńskie, rodzinne, a także i religijne: z Bogiem i Kościołem. Do nieokiełzanego erosa odnosi się powiedzenie W. Jamesa: „Gdzie namiętność siedzi na tronie, tam rozum stoi za drzwiami”, albo też słowa C.S. Lewisa, autora książki „Cztery miłości”: „Gdy miłość staje się bogiem, staje się demonem”. Eros zatem trzeba poddać władzom wyższym: rozumowi i woli oraz prawu moralnemu. Wtedy staje się doniosłą wartością w budowaniu trwałego związku małżeńskiego i szczęścia rodzinnego. Kto o tym nie pamięta i nie przestrzega tej prawidłowości, ląduje na mieliźnie. Tu mają swoje źródło ludzkie rozczarowania, zawody, dramaty a nawet tragedie. Uczestnicy, bohaterowie tych dramatów czy tragedii z zawodem drapieżnie pytają, czy w ogóle istnieje prawdziwa miłość?

Mówiąc o panowaniu nad popędem seksualnym, nie możemy nie wspomnieć o roli czystości przedmałżeńskiej, czystości w celibacie i czystości małżeńskiej. Dzisiaj czystość bywa lekceważona a nawet wyśmiewana. A popatrzmy Jezus od początku otoczył się ludźmi czystymi. Urodził się z Niepokalanej Dziewicy, poddał się opiece czystego Józefa. Uczynił umiłowanym uczniem dziewiczego Jana. Jemu oddał w opiekę swoją Matkę. Jezus nie przyprowadził do domu swej Matki żadnej dziewczyny. Kochał wszystkich, wszystkim służył. Wszystkich, którzy pełnią wolę Bożą, uważał za swoją rodzinę. Mówił o nich: „Oto moja matka i moi bracia” (Mt 12,49).

Czystość jest darem Bożym, ale jest i zadaniem – zadaniem trudnym do wypełnienia. Czystość jest potrzebna, aby autentyczna miłość wszystkich postaci, a szczególnie miłość erotyczna mogła żyć i rozwijać się w klimacie wolności. Ten klimat wolności stwarza miłości właśnie czystość. Chłopiec i dziewczyna czują się wolni, gdy są czyści. Gdy czystość się załamuje, kurczy się ich wolność. Czystość jest najlepszym psychicznym i moralnym przygotowaniem do związku miłości w małżeństwie. Jest najlepszą prognozą na wierność, bez której nie ma szczęścia w małżeństwie. Czystość przedmałżeńska i małżeńska stanowi nieodzowny warunek kształcenia charakteru i osobowości, dążenia do świętości, do której są powołani chrześcijańscy małżonkowie. Kto nauczy się panować nad sobą w tej dziedzinie, potrafi być panem i na innych obszarach życia moralnego. Czystość obleka człowieka w piękno duchowe, opromieniujące także jego ciało, ubiera je w urok nie więdnącej młodości. W czasie odsłonięcia w bazylice św. Piotra „Piety” Michała Anioła, ktoś zapytał artystę: „Mistrzu, ależ ta Matka Boska pochylona nad martwym ciałem 33 -letniego Syna wygląda na 18-letnią dziewczynę”. Na to odparł Mistrz: „Nie wiesz, że czystość jest zawsze młoda”.

c) Umiarkowanie w dziedzinie inklinacji do posiadania dóbr materialnych

Umiarkowanie jest nam także potrzebne w dziedzinie pożądania dóbr materialnych zewnętrznych. To pożądanie winno być poddane rozumowi i przezeń kontrolowane. Zauważmy, że człowiek z natury jest chciwcem, jest nastawiony na posiadanie. Ta tendencja do posiadania ujawnia się już u małych dzieci. Dziecko chętnie zagarnia wszystko dla siebie. Jeśli ta, wpisana od urodzenia, chciwość nie jest leczona, to może przybrać potem wielkie rozmiary. Chciwość nie leczona prowadzi do zła. Ludzie dla pieniędzy, dla zdobycia dóbr materialnych popełniali złe czyny: oszustwa, kradzieże, napady, kradzieże, nawet zabójstwa. Za pieniądze wydał Judasz Jezusa. Za pieniądze strzelał człowiek do Ojca św. na placu św. Piotra w Rzymie. Ogromne sumy pieniędzy wydano w dziejach na walkę z Bogiem. Dzisiaj tyleż pieniędzy wydaje się na szerzenie kłamstwa i promocję zła.

W ten świat nastawiony na wartości materialne wszedł Syn Boży. Przestrzegał ludzi przed bogactwem. Chrystus ludzkim zapędom ku bogactwu doczesnemu przeciwstawiał świat wartości duchowych. Mówił: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą, i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną” (Mt 6,19-20). Chrystus sam to realizował. Żalił się: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Mt 8,20). Jezus był ubogim, aby nas swoim ubóstwem ubogacić.

3. Nasza odpowiedź na miłość Chrystusa

Powróćmy w ostatniej, końcowej części naszej refleksji do myśli wstępnej naszej konferencji. Wyprowadziliśmy ją ze słowa Bożego. Liturgia dzisiejsza przywołała nam słowa Oblubieńca zapisane w Pieśni nad Pieśniami, które odnoszą się do każdej i każdego z nas: „Powstań, przyjaciółko moja, piękna moja, i pójdź! Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku”. (Pnp 2,13b-14).

Dziękujemy Chrystusowi za te słowa, dziękujemy, że nas kocha, że za nami tęskni, ze jest zawsze dla nas. Równocześnie jest nam przykro, że nie potrafimy z naszej strony odpowiedzieć wielką miłością na Jego wielką miłość. Nasza miłość jest zawsze ograniczona, zawodna. Także w dziedzinie dziś rozważanego umiarkowania – niedomagamy. Bywamy nieumiarkowani, mało wstrzemięźliwi i mało skromni w jedzeniu i piciu. Tyleż na naszych ulicach jest ludzi pijanych. Zdarzają się nam wykroczenia przeciwko czystości przedmałżeńskiej, małżeńskiej, przeciwko czystości w celibacie. U niektórych ludzi widać wygórowaną pazerność na bogactwo doczesne. W takiej sytuacji wyciągamy z wiarą i miłością naszą dłoń o niebieskie wsparcie. Wołamy słowami dzisiejszej liturgii: „Emmanuelu, nasz Królu i prawodawco, przyjdź nas zbawić, nasz Panie i Boże” (śpiew przed Ewangelią).

Kierujemy także nasze oczy do naszej niezawodnej Matki.

Zakończenie

Maryjo, Strażniczko Wiary, Matko Pięknej Miłości, Panno Najczystsza, prosimy uproś nam na święta piękną szatę umiarkowania w naszych dążeniach do przyjemności i używania dóbr stworzonych. Wyproś dla młodzieży dar panowania nad pożądliwościami cielesnymi i dar czystości. Maryjo, nasza Matka i Królowo, módl się za nami. Amen.

źródło: http://www.diecezja.swidnica.pl

hastagi na stronie:

#cnota umiarkowania #cnoty kardynalne opis #symbol umiarkowania

Authors

Related posts

Top