Cnota męstwa, Cnoty kardynalne w życiu indywidualnym i społecznym polskiej wsi

Cnoty kardynalne w życiu indywidualnym i społecznym polskiej wsi

(Rekolekcje adwentowe do rolników i mieszkańców wsi wygłoszone w sanktuarium maryjnym Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie, w dniach od 19 do 21 grudnia 2008 r.)

Dzień drugi – konferencja III – (sobota, 20 XII 2008, godz. 9,00)
Czytania mszalne z dnia 21 grudnia

Cnota męstwa

Wstęp

Czcigodny ojcze Mirosławie, gospodarzu tegorocznych rekolekcji adwentowych dla rolników i mieszkańców wsi wraz z ojcem Benedyktem,
Czcigodny Ojcze Tadeuszu, dyrektorze Radia Maryja, który nasz słyszysz i duchowo jesteś tu z nami,
Drogi księże dziekanie dekanatu Ząbkowice Śląskie Południe wraz z wszystkimi kapłanami tu obecnymi,
Drodzy pielgrzymi, zwłaszcza rolnicy i mieszkańcy wsi.
Drodzy słuchacze Radia Maryja, uczestnicy radiowi naszych rekolekcji, wśród nich także chorzy, przebywający w szpitalach, domach opieki społecznej i w domach prywatnych,
Siostry i bracia w Chrystusie.

W naszym dzisiejszym porannym rozważaniu nawiążemy do przesłania Bożego słowa, by potem pochylić się nad kolejną cnota kardynalną, jaką jest cnota męstwa.

1. Przesłanie Ewangelii dnia

Teksty dzisiejszych czytań mszalnych wzięliśmy z dnia 21 grudnia, jako że Ewangelia przeznaczona na dzisiejszy dzień 20 grudnia będzie czytania jutro, w czwartą niedzielę Adwentu. Odczytana dziś Ewangelia ukazuje nam Maryję składającą wizytę krewnej Elżbiecie. Spotykają się dwie matki w stanie błogosławionym. Inicjatywa spotkania leży po stronie Maryi. To ona „wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę” (Łk 1,39). Maryja w zwiastowaniu przyjęła z niebios największy Dar, Dar Wcielonego Syna Bożego. Od początku wiedziała, że nie otrzymała tego Daru tylko dla siebie. Dlatego wkrótce po zwiastowaniu, zanim ten dar ukazała światu w noc betlejemską, wcześniej poniosła Go do krewnej Elżbiety. I oto już wtedy zaczęło się zbawcze działanie tego Daru. Elżbieta została napełniona Duchem Świętym. W mocy Ducha Świętego wypowiedziała słowa pochwały dla Maryi: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona… Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,42.45). W serce Maryi wstąpił wtedy duch wdzięczności i wielbienia Boga. Wypowiedziała słowa modlitwy „Magnificat”.

Dzisiaj Kościół jest tą Matką, która niesie ów Dar nocy betlejemskiej – światu. I Kościół – jak ongiś Maryja – jest nieustannie uświęcany od wewnątrz przez ten niesiony Dar, który w szczególny sposób uzdrawia i uświęca nie tylko tych, dla których jest niesiony, ale także i tych, którzy Go niosą.

W ramach naszego programu rekolekcyjnego chcemy dziś zauważyć, że żyjący dziś z nami w Kościele Jezus Chrystus, wzywa nas do męstwa w dochowywaniu wierności Bogu, do wytrwania w dążeniu do dobrych celów, do wytrwania w ucisku: „W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość” (Łk 8,15); „Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” (Łk 21,19); „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10,22); „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). W Apokalipsie zaś czytamy: „Bądź wierny aż do śmierci a dam ci wieniec życia” (Ap 2,10b). O męstwie jest mowa w psalmach: „Ufaj Panu i bądź mężny (Ps 27,14); „Bądźcie mocni i mężnego serca” (Ps 31,25)… Żeby trwać w ucisku, żeby pozostać przy prawdzie i dobru, potrzebne jest nam męstwo. Przyjrzyjmy się przeto co oznacza i jak się przejawia w naszym życiu cnota męstwa.

2. Istota męstwa i jego odmiany

Sięgamy znowu do „Katechizmu Kościoła Katolickiego” z roku 1992 r. O męstwie czytamy tam takie słowa: „Męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra. Umacnia decyzję opierania się pokusom i przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy” (1808).

Zauważmy, że nasza literatura narodowa spopularyzowała głównie męstwo żołnierskie, a zapomniała o męstwie na co dzień. A przecież codzienne życie niesie nam nieustannie różne zagrożenia, Natrafiamy na przeszkody w dążeniu do dobrych celów. Nierzadko ogarnia nas strach i doświadczamy bólu. I wówczas jest nam potrzebne męstwo, żeby nie rezygnować z obranych celów, ale iść do przodu, do celu.

Męstwo ma dwie główne postacie. Pierwszą, najbardziej znaną formą męstwa jest atak. Atak ma miejsce wówczas, gdy wydaje się nam, że zagrażające zło możemy pokonać. Jest tu potrzebna odwaga, by podjąć zdecydowane działanie. Nasz lęk powinien się przerodzić w powiedzenie: „nie dam się”. Tchórzostwo to nic innego jak zrezygnowanie z ataku wobec zła, które rozpoznane jest jako możliwe do pokonania.

Jednakże w obliczu zła może być tak, że jest ono za wielkie do zniszczenia i zdajemy sobie sprawę, że ono nas przerasta, że jest ponad nasze siły. Atak byłby wówczas niewypałem, nasza przegraną. Wtedy właśnie powinniśmy okazać inny rodzaj męstwa, który nazywa się wytrzymaniem naporu. Owo wytrzymanie naporu wymaga więcej męstwa aniżeli atak. Zło bowiem może być długofalowe, długotrwałe. Ileż męstwa okazali Polacy, którzy po rozbiorach nie poddali się, myśląc ciągle o tym, jak odzyskać utraconą niepodległość. To męstwo nie wyczerpało się w jednym pokoleniu, leczy przechodziło z rodziców na dzieci i na wnuków.

Cnota męstwa, rozumiana jako umiejętność wytrzymania naporu, jest nie tylko cnotą wyższą od ataku, ale również trudniejszą do zdobycia. Sługa Boży, ks. kard. Stefan Wyszyński, krótko przed swoją śmiercią powiedział takie słowa: „Tak często słyszy się zdanie: Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym nieraz bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata… Wytrwać dla Ojczyzny, nabrać zaufania do niej, mieć gotowość oddania jej wszystkiego z siebie… Jakże ważna jest świadomość, że jesteśmy na służbie temu Narodowi, który przez całe wieki przygotowywał nam ojczystą ziemię, na której nam wypadło dziś żyć. Jesteśmy z tym Narodem tak bardzo związani…”. Prymas więc uczył nas służyć Ojczyźnie wytrwałą, rzetelną pracą; pracą dla drugich a nie dla siebie. Byłoby dobrze, żeby słowa te wzięli sobie do serca dzisiejsi politycy, by trwali dla Ojczyzny nie pomni na „własne pożytki”, aby byli gotowi do oddania jej wszystkiego z siebie i nie kierowali się partyjnymi interesami.

Wytrzymanie naporu, jako podstawowa forma męstwa jest tak ważna w sytuacjach, gdy nam inni dokuczają, gdy nas uciska i przygnębia jakaś choroba, gdy nam doskwiera długotrwałe cierpienie, gdy nas niesłusznie inni prześladują, oczerniają i poniżają. Wytrwać taki napór wymaga wielkiego męstwa. To męstwo jest widoczne wśród wielu kapłanów, małżonków, osób samotnych. Ojciec Tadeusz, dyrektor Radia Maryja powiedział niedawno, że „Gazeta Wyborcza” zamieściła w tym roku prawie 400 tekstów przeciwko niemu i temu Radiu. Trzeba być bardzo mężnym, by to wszystko przetrzymać. Ileż mamy także bohaterskich matek, żon, które potrafią tak wiele wytrzymać, np. z mężami alkoholikami.

Warto tu zwrócić uwagę, że takie cierpliwe znoszenie zła, cierpienia, którego nie można uniknąć jest ważniejsze aniżeli pełnienie dobrych uczynków. Trzeba to przypomnieć tym, którzy dźwigają różne krzyże. Oto zauważmy, Chrystus okazał miłość nie tylko przez gesty dobroci wobec cierpiących, chorych, opętanych, źle się mających, ale największy dar złożył nam daniną cierpienia, wytrwaniem na drodze krzyża i wytrzymaniem naporu zła aż do końca. To była najwyższa klasa męstwa i największy dar miłości.

W trzeciej części naszej refleksji przywołajmy kilka wzorów męstwa i pomyślmy co zrobimy, by odrodziło się w nas męstwo.

3. Ludzie mężni – wzorem dla nas

Szczególnym wzorem męstwa jest dla nas Maryja. Trwała wiernie przez całe życie na drodze prawdy i dobra, na drodze wierności Bogu. Dlatego nazywamy Ją Panną wierną. Kulminacyjnym momentem Jej wierności była Golgota, obecność przy śmierci swojego Syna i na Jego pogrzebie. Ów ból Maryi i zarazem Jej wierność Bogu wyraża sekwencja ze Wspomnienia Matki Bożej Bolesnej:

„Bolejąca Matka stała u stóp krzyża, we łzach cała, kiedy na nim zawisł Syn.
A w Jej pełnej jęku duszy, od męczarni i katuszy, tkwił miecz ostry naszych win.
Jakże smutna i strapiona była ta błogosławiona, z której się narodził Bóg.
Jak cierpiała i bolała, jakże drżała, gdy widziała dziecię swe wśród śmierci trwóg.
Któryż człowiek nie zapłacze, widząc męki i rozpacze Matki Bożej w żalu tym?
Któż od smutku się powstrzyma, mając Matkę przed oczyma, która cierpi z synem swym?
Widzi, jak za ludzkie winy znosi męki Syn Jedyny, Jezus, jak Go smaga bat.
Widzi, jak samotnie kona owoc Jej czystego łona, dając życie za ten świat.
Gdy kres dni przede mną stanie, przez Twą Matkę dojść mi, Panie, do zwycięstwa palmy daj”.

Ból Maryi w czasie męki i śmierci Jezusa był błogosławiony. Zamienił się potem w radość zmartwychwstania. Była to zapowiedź, że każde niezawinione cierpienie, towarzyszące człowiekowi przy trudnym rodzeniu się dobra czy też smutek człowieka z obecności zła, , że każda wierność Bogu przeobraża się w radość. Mówił o tym sam Pan Jezus do swoich uczniów, którzy przeżywali smutek po zapowiedzi Jego odejścia: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że człowiek narodził się na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,20-22). Szczególnym męstwem i wiernością Bogu odznaczali się męczennicy. Gdy zapoznajemy się z ich życiem, z opisem męczeństwa, zadziwia nas ich wytrwałość, ich męstwo. Dziś także w naszym życiu spotykamy ludzi, którzy niekiedy w cichości, bez rozgłosu , cierpliwie, mężnie niosą swój krzyż.

Ale ludzi mężnych natrafiamy nie tylko na drodze sprawianego im cierpienia ale także widać ich na drodze czynienia dobra, na drodze poświęcenia dla drugich. Okazują tyleż męstwa w realizacji dobrych celów. Mówią sobie wtedy: „ja muszę to zrobić, ja muszę to wykonać, żeby komuś było ze mną lepiej”.

Spotkałem kiedyś w czasie wizyty duszpasterskiej niewiastę mężną. W czasie kolędy wydawało się, że jest w domu sama. Modlitwa i wstępna rozmowa o rodzinie, o mężu, który wcześnie zmarł i dzieciach, które rozeszły się w świat – była przeprowadzona w pokoju wizytowym, reprezentacyjnym. Pod koniec rozmowy matka wspomniała o swoim najmłodszym dziecku, które nie wyfrunęło z rodzinnego gniazda, bo nie mogło. Była to córka niepełnosprawna. Matka uchyliła drzwi do następnego pokoju i poprosiła mnie do dziecka. Zobaczyłem młodą niepełnosprawną dziewczynę z drżącym ciałem. Zauważyłem wielką jej radość z obecności matki.. Owa dzielna niewiasta wyznała, że to jest jej krzyż, ale zarazem i wielkie szczęście, że może temu dziecku służyć. Nie zgodziła się oddać córki do domu specjalnej troski. Przyznała się, że siłę do mężnej opieki nad dzieckiem czerpie z modlitwy i z Eucharystii.

W czasie jesiennej tegorocznej wizytacji kanonicznej dane mi było odwiedzić w jednej z parafii Dom Dziecka z dziećmi mocno niepełnosprawnymi. Były to dla mnie wielkie rekolekcje. Siostry zakonne i świeckie panie znały historię i aktualny stan każdego dziecka. Podziwiałem personel, opiekunki dzieci z jaką miłością, cierpliwością posługują. Ileż trzeba do tego męstwa?

Cóż robić, gdy cierpienia nie można usunąć, gdy zła nie da się oddalić. Pozostaje droga zawierzenia. Szedł nią św. Paweł Apostoł, który zostawił nam słowa: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

Otuchą w takiej sytuacji mogą być także słowa psalmisty: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego… Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23,1.4). Wszystkim nam przydarza się od czasu do czasu przechodzić przez ciemną dolinę, dolinę porażki, krzyża, cierpienia, naporu zła. Męstwo wtedy zdobędziemy w zawierzeniu Bogu: „Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.

Pod koniec naszej refleksji powróćmy do słów pierwszego czytania. Były w nim takie słowa: „Król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, już nie będziesz bała się złego”… Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!’ Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz, który daje zbawienie” (So 3,16-17).

Matko, ojcze, wy wszyscy, którzy chorujecie i dźwigacie przeróżne krzyże. Mówimy wam za prorokiem Sofoniaszem: „Nie bój się… Niech nie słabną twe ręce!. Pan, twój Bóg jest pośród ciebie” (So 3,16-17). Powtarzamy za Apostołem: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13). Przypominamy słowa psalmisty: „Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23,4).

Zakończenie

Matko Boża bardzka, Strażniczko Wiary, Panno Wierna, Pocieszycielko Strapionych, dziękujemy Ci za wypraszanie mocy dla uczniów Twego Syna, którzy doznawali ucisku. Tyleż mamy na ziemi świadectw o Twojej pomocy dla potrzebujących.. Prosimy o szatę męstwa dla przegranych, dla cierpiących, dla chorych. Prosimy oi wsparcie wszystkich tych, którzy są w tej świątyni, wszystkich, którzy nas słuchają i z nami się modlą. Wspieraj nas Maryjo, Panno Wierna. Amen.

źródło: http://www.diecezja.swidnica.pl/

hastagi na stronie:

#cnota męstwa #cnoty kardynalne #cnoty kardynalne modlitwa #cnota mestwa #cnoty boże #cnoty boskie i kardynalne #cnoty boskie opis #cnoty moralne modlitwa #Cnoty Boże i kardynalne #3 cnoty kardynalne

Authors

Related posts

Top